1. Start
  2. Artykuły
  3. Aktualności
  4. Polska, Kraków, PREMIERA „Don Pasquale” : Stary dobry teatr w nowym teatrze.
muzyczny.pl największy wybór instrumentów muzycznych: gitary, perskuje, pianina, światła, dj i wiele innych.
ARTYKUŁ: Aktualności - Polska, Kraków, PREMIERA „Don Pasquale” : Stary dobry teatr w nowym teatrze.

Polska, Kraków, PREMIERA „Don Pasquale” : Stary dobry teatr w nowym teatrze.

szukaj w artykułach:
Na pierwszym planie Alexandra Flood i Grzegorz Szostak
Fot. Ryszard Kornecki

Kiedy dyrekcja Opery Krakowskiej powierzała wybitnemu polskiemu reżyserowi teatralnemu – Jerzemu Stuhrowi - pracę nad wybraną operą, po zapoznaniu się z dziełem Donizettiego oznajmił: „Muszę pójść za tym teatrem”.
Poszliśmy za nim i my na premierę do nowoczesnego budynku Opery Krakowskiej na naprawdę dobry teatr w starym wydaniu.
Wszystko było dla mnie takie wyważone i ze smakiem.
Po wyrafinowanym odegraniu uwertury przez krakowską orkiestrę pod batutą Tomasza Tokarczyka (brawo za cały spektakl) na scenie wolnym krokiem pojawił się główny bohater (niesamowity w ten dzień Grzegorz Szostak) zaśpiewał - czy jest na sali lekarz? I był. I to jaki – Mariusz Kwiecień, marka sama w sobie.
Gdy tylko zamknęły się za nim drzwi roztoczyła się magia sztuki oraz dźwięków, która trwała aż do końca. W takich właśnie momentach doceniamy oszczędność i surowość scenografii.
Minimalizm ruchów, ze szczególną wagą do jakości ich wykonania oraz wypielęgnowane arie były domeną tego przedstawienia, zbudowały plastyczny teatr z muzyką w tle, lekki, dowcipny, niezwykle przyjemny w odbiorze spektakl.
Tak doświadczony reżyser również własną osobą zbudował komizm sytuacyjny - zagrał prawnika powtarzającego kwestę za innymi, a w sytuacji napiętej uciekającego od odpowiedzialności. Panie Jerzy – kochamy Pana właśnie za Pana odpowiedzialność. Za taką właśnie Norinę ( urzekająca Aleksandra Flood), której głos brzmiał niezwykle subtelnie i delikatnie i za takiego zagubionego Ernesta (w tej roli Andrzej Lampert).
W spektaklu tym zagrały również kostiumy – świetnie odwzorowywały charaktery postaci, a także okoliczności, w jakich znajdowali się bohaterowie.
Idealnie nieskazitelnie dobrane ubranie, perfekcyjny i dopracowany wygląd lekarza wskazywał osobę budzącą zaufanie, czy wieczorowa suknia z materiału imitującego skórę węża głównej bohaterki wspaniale nawiązywała do utraconego raju głównego bohatera, idealne przeciwstawienie skromnego habitu ze sceny ich poznania.
Sam Don Pasquale w przerysowanych obu kreacjach od razu wyglądał na człowieka niezaradnego życiowo, bez dobrego gustu, ulegającego wpływom, którego łatwo wprowadzić w błąd.
Rozmach, udziwniony przepych w kostiumach symbolizował rozmach marnotrawienia i wydawania pieniędzy przez młodą żonę.
Nie bez znaczenia były też płaszcze przeciwdeszczowe w ostatniej scenie, w które byli ubrani tylko wybrani bohaterowie - wskazywały nieuchronny zimny prysznic, od życia, ale nie dla starszego pana, chcącego się ożenić, lecz dla chciwca knującego intrygę oraz igrającego losem innych ludzi. Intryga za intrygę, mała rozgrywka szachowa doktora Malatesty z szach matem na końcu.
Ale jest jedna dobra wiadomość – Don Pasquale jest znowu do wzięcia :). I cały teatr może zacząć się od nowa.
Wierzyć się nie chce, że kompozytor przeznaczył na to dzieło tylko 11 dni. To trzeba zobaczyć.

Iwona Karpińska
Wrocław

Na zdj. Grzegorz Szostak, Andrzej Lampert, Alexandra Flood i Mariusz Kwiecień.
Fot. Ryszard Kornecki



kategoria: Aktualności




© CameralMusic 2011 by programista | design: studiobaklazan.pl