1. Start
  2. Artykuły
  3. Wywiady
  4. Wywiad z Patrycją Piekutowską
ARTYKUŁ: Wywiady - Wywiad z Patrycją Piekutowską

Wywiad z Patrycją Piekutowską

szukaj w artykułach:
W sklepach pojawiła się nowa płyta Patrycji Piekutowskiej zatytułowana "My Journey", do której muzykę skomponował Marcin Nierubiec. Patrycja zgodziła się opowiedzieć nam o swojej karierze, swoim życiu i płycie. Zachęcamy do lektury!

1. Na Pani stronie można przeczytać, że w dźwięku skrzypiec zakochała się Pani w wieku 3 lat. Jak dobrze pamięta Pani tę sytuację?

Pamiętam ten moment jak dziś, ponieważ zadecydował on właściwie o całym moim życiu. Usłyszałam skrzypce u znajomych Mamy i powiedziałam Jej, że koniecznie muszę grać na skrzypcach, bo to jest instrument, który można mieć blisko serca. I tak zostało, choć dzięki mądrości moich Rodziców zaczęłam grać w szkole podstawowej, a nie wcześniej. Dzięki temu miałam przynajmniej normalne dzieciństwo.

2. Droga, jaką Pani przeszła, żeby znaleźć się w tym miejscu, w którym się Pani obecnie znajduje była naprawdę ciężka. Czy były takie chwile, kiedy myślała Pani o tym, żeby się poddać?

Nie postrzegam tej drogi jako ciężką. Skąd takie przypuszczenie? Każdy muzyk w Polsce przechodzi taką samą ilość lat edukacji muzycznej, czyli 17 i oczywiście jest to jedyny zawód, do którego rozpoczyna się naukę mając lat siedem, ale jeżeli staje się to dość szybko przyjemnością, a u mnie tak było od mniej więcej końca podstawówki, to nie ma mowy o trudzie. Ćwiczyć trzeba, bo taka jest specyfika, ale dla mnie zawsze każde wyjście na scenę było nieopisaną przyjemnością. Nawet, gdy był to kiedyś tylko egzamin czy audycja w szkole, lubiłam grać dla ludzi. I to zawsze było i jest największym sensem mojego grania. Natomiast biorąc pod uwagę, że koncerty solowe na scenach filharmonii zaczęłam grać mając 17 lat uważam, że byłam psychicznie na tyle dobrze do tego faktu przygotowana, że nie obarczało mnie to jakimś specjalnym stresem. Cieszę się, że nigdy nie byłam tzw. "cudownym dzieckiem". Jeżeli chodzi o poddawanie się, to owszem, raz tak było, ale z zupełnie innego powodu. Zawsze w głębi duszy marzyłam o studiach aktorskich. Mam takie inklinacje, uwielbiam opowiadać historie przed ludźmi, zazwyczaj humorystyczne, lubię jak ludzie mnie słuchają, a ja staram się zawsze przykuwać ich uwagę. Mój profesor jednak kategorycznie wybił mi z głowy zmienianie kierunku studiów na trzecim roku i powiedział, że mam grac i koniec. I miał rację.

3. Na szczęście się Pani nie poddała i była to jak najbardziej słuszna decyzja. Jest Pani znana i ceniona na całym świecie, zapraszana na liczne koncerty oraz festiwale. Czy jest jeszcze takie miejsce, w którym Pani nie występowała, a chciałaby to Pani zrobić? A może są takie miejsca, do których chciałaby Pani jeszcze nie raz wrócić?

Moim najukochańszym miejscem na ziemi jest Ameryka Południowa. Byłam tam blisko 20 razy, zagrałam ponad 70 koncertów w ciągu minionych 12 lat i stwierdzam, że w mojej opinii nie ma drugiej takiej publiczności na świecie. Są niezwykle spontaniczni, a jednocześnie znakomicie słuchają i uwielbiają muzykę współczesną, co dla mnie ma kluczowe znaczenie, bo to mój świat muzyczny. Natomiast marzyłabym o koncertach w Australii i Japonii, bo tam jeszcze nie byłam nigdy.

4. Jest Pani również kochającą mamą i żoną. Jak udaje się Pani pogodzić życie prywatne z zawodowym?

Rodzina jest dla mnie najważniejsza na świecie. Mój Mąż nauczył mnie tego, że w domu może być wspaniale, gdy mnie poznał - mieszkałam w samolocie. Natomiast gdy cztery lata temu pojawił się na świecie nasz Synek, świat dla mnie zmienił się na zawsze. Od tamtej pory wyjeżdżam znacznie mniej, nie wyobrażam sobie być mamą "z doskoku". Dla mnie najważniejsze jest być jak najwięcej z moim Synkiem, a doba przecież ma jakieś 35 godzin, więc wszystko można zrobić! Natomiast jest to prawda, że angażuję się w ogromną ilość rzeczy, jestem przecież profesorem w Akademii Sztuki w Szczecinie, gdzie dojeżdżam trzy razy w miesiącu, latam po świecie, organizuję czasem różne projekty w Chinach, ale ja po prostu muszę ciągle coś robić. Tak już mam. Natomiast o byciu mamą i żoną jest sporo ciekawostek w książeczce do płyty, która jest swego rodzaju moim przewodnikiem po ciekawych historyjkach związanych ze mną i każdym z 12 miast. Lubię pisać i chciałam, żeby w płycie były tylko moje teksty.

5. Pani najnowsza płyta "My journey" to nowatorskie przedsięwzięcie, do którego utwory zostały skomponowane przez Marcina Nierubca. Jak to się stało, że podjęła Pani współpracę z tym znanym polskim kompozytorem?

Od wielu lat marzyłam o płycie, nazwijmy to, zupełnie innej, a krótko mówiąc rozrywkowej. Natomiast wiedziałam, że to musi być muzyka napisana dla mnie, musi mieć jakiś specjalny wymiar. Marcin napisał do mnie sam, dokładnie w tym czasie jak w mojej głowie kiełkował pomysł płyty rozrywkowej. Po prostu przyciągnęliśmy się artystycznie nawzajem. Ja wierzę w takie rzeczy. Wrażliwość i estetyka muzyczna Marcina i zrozumienie mnie, mojej pasji podróżowania, moich przygód idealnie odzwierciedla muzyka, którą dla mnie skomponował. Zanim jeszcze było wiadomo, że płyta będzie o takich a nie innych miastach, niektórzy bliscy znajomi, których poddawałam próbie słuchania mp3 we wstępnej fazie powstawania płyty od razu opisywali mi swoje wyobrażenia jakie miasto widzą zamykając oczy i słuchając danego utworu. I tak podobno zostało.

6. "My journey" wskazuje na różnorodność utworów znajdujących się na niej. Do jakich regionów świata zabiera w niej Pani swych słuchaczy?

Zabieram słuchaczy w podróż po czterech kontynentach. Obok Warszawy i Krakowa przenosimy się do Nowego Jorku, Pekinu, Monte Carlo, Moskwy, Buenos Aires, Rzymu, Brukseli, Paryża, Londynu i Fort Walton Beach.

7. Kiedy i gdzie będzie Pani promować nowy krążek?

Płyta jest objęta wspaniałym patronatem Polsatu, EMPiKu i dwóch miesięczników - C'est La Vie i Business Traveller. Wczoraj dowiedziałam się, że po niecałych dwóch tygodniach obecności tego albumu na regale Nowości w każdym salonie EMPiK w Polsce jest już w pierwszej dwudziestce najlepiej sprzedających się płyt w Polsce. To dla mnie niezwykłe przeżycie. W końcu to już moja ósma płyta, ale pierwsza tak bardzo moja, osobista i.dla wszystkich! Stać na półce obok Stinga i nie być artystą rozrywkowym, to jest coś!

Natomiast po promocji w Polsce płyta będzie miała edycję chińską i w jakimś wymiarze na pewno amerykańską. A koncerty mają odbyć się we wszystkich 12 miastach. Taki jest moje marzenie.


kategoria: Wywiady




© CameralMusic 2011 by programista | design: studiobaklazan.pl