1. Start
  2. Artykuły
  3. Wywiady
  4. Współpraca z Komendarkiem i Gwaderą to muzyczna przygoda - wywiad z Agnieszką Makówką
ARTYKUŁ: Wywiady - Współpraca z Komendarkiem i Gwaderą to muzyczna przygoda - wywiad z Agnieszką Makówką

Współpraca z Komendarkiem i Gwaderą to muzyczna przygoda - wywiad z Agnieszką Makówką

szukaj w artykułach:
W tym roku ekipa Soundedit przygotowała niespodziankę w postaci czwartego, „wyjazdowego” dnia Festiwalu. 29 października (czwartek) w CK Zamek w Poznaniu odbędzie się seans filmu „Metropolis”. Jednak nie będzie to jedynie projekcja. Ścieżkę dźwiękową do filmu wykonają na żywo znakomici artyści. Połączenie historycznego kina, elektroniki, rocka i opery będzie bezprecedensowym wydarzeniem. Takie wykonanie nie miało do tej pory miejsca.

Agnieszka Makówka urodziła się w Łodzi, gdzie ukończyła Akademię Muzyczną. Artystka ma za sobą również studia podyplomowe w „Mozarteum" w Salzburgu. Od 1998 r. jest solistką Teatru Wielkiego w Łodzi i Polskiej Opery Kameralnej. Laureatka wielu nagród i wyróżnień, właścicielka głosu, który potrafi skruszyć nawet najtwardszą skałę. Wspólnie z Władysławem Komendarkiem i Igorem Gwaderą przygotowuje się do premiery projektu „Metropolis”.

(Mateusz Królik): Jaka jest pani rola w projekcie „Metropolis”? Czy łatwo połączyć świat kina, elektroniki, rocka i opery?

(Agnieszka Makówka): W projekcie „Metropolis” mam za zadanie tworzyć improwizacje wokalne. Jest to pierwsze moje takie doświadczenie, choć wcześniej zdarzało mi się brać udział w projektach jazzowych. Zawsze moje "improwizacje" były starannie zaplanowane… Może teraz będzie inaczej? Władysław Komendarek dość dokładnie przygotowuje nam – mnie i Igorowi – nasze role, ale z drugiej strony pozostawia wiele swobody, powietrza.

Myślę, że połączenie różnych stylów muzycznych wniesie w naszą muzykę świeżość spojrzenia i dla mnie to będzie niesłychanie inspirujące.

Będzie to pierwszy pani występ w roli kogoś, kto na żywo tworzy podkład muzyczny do filmu?
Tak, to będzie pierwszy raz. Sporo już tych pierwszych razów było (śmiech). Jestem nastawiona bardzo pozytywnie i ciekawa efektów muzycznych naszych działań.

Czy widziała pani wcześniej film „Metropolis”? Jakie odczucia wywołuje u pani to dzieło?

„Metropolis” oglądałam dawno temu, ale kiedy zadzwonił do mnie jeden organizatorów Festiwalu Soundedit i zarazem producent projektu obejrzałam film ponownie w zeszłym roku. I to w kilku wersjach…

Jest to bardzo oryginalny i złożony obraz, który od razu wzbudził we mnie ogromne emocje. Oprócz wielu innych aspektów na odbiór „Metropolis” ma ogromny wpływ gra aktorska. Dziś już nikt z takim zapałem się nie angażuje…

Przede wszystkim jednak dotarło do mnie, że Niemcy były ówczesnym centrum kulturalnym Europy, co jednak zawsze zadziwia w kontekście wojny, którą rozpoczął ten naród kilkanaście lat po emisji tego filmu.

Są tam sceny, które natychmiast przywodzą na myśl inne drastyczne obrazy z drugiej wojny światowej… Ale lubię też czasem obejrzeć wideoklip Queen „Radio Ga Ga”, w którym wykorzystano sceny z filmu.

A właśnie, czy ma pani jakąś ulubioną scenę, sceny z tego filmu?


Oczywiście. Pierwszą z nich jest scena wejścia robotników do maszyny. Niesamowite są efekty specjalne w zatapianym mieście. I moja faworytka - scena przeistoczenia Marii w robota Hel.

Okazało się, że Władysław Komendarek także lubi tę scenę… I powiedział mi, że jak miałby zagrać jakąś rolę z tego filmu, to chciałby być kosmicznymi kręgami energii, które otaczają mechaniczną Marię… Współpraca z Władysławem to prawdziwa przygoda!

W tym przedsięwzięciu współpracuje pani z jednej strony z tak doświadczonym muzykiem, jak Władysław Komendarek, a z drugiej z młodym i bardzo utalentowanym gitarzystą Igorem Gwaderą. Muzyka naprawdę łączy pokolenia? Czego możecie się państwo od siebie nauczyć?

Zawsze miałam ochotę zejść trochę z operowego traktu, więc pokładam w tym projekcie ogromne nadzieje. Jestem już na scenie prawie dwadzieścia lat, więc mam duże doświadczenie w występach na żywo przed różnorodną publicznością. Opera to zawsze działalność zespołowa, gdzie mieszają się wszystkie pokolenia. Myślę, że i w tym przypadku uda się stworzyć zgrany team.

Władysław to przeuroczy, arcydowcipny i maksymalnie zdystansowany do Świata człowiek. Jego abstrakcyjne żarty czasem trudno uchwycić za pierwszym razem… Ale za to jaka wiedza o muzyce!

Igor zaimponował mi spokojem oraz umiejętnościami. Kiedy on miał czas nauczyć się tak grać? Prawdę mówiąc, nie mogę się doczekać wspólnych występów.

Czy uważa pani, że tego typu wydarzenia mogą przyciągnąć do opery nową publiczność?

Każda propozycja współpracy poza dziedziną operową jest dla mnie ożywcza. I tak samo działa to w drugą stronę. Opera jest sztuką o bardzo długiej historii, ale wciąż się rozwija.

Ludzie często boją zajrzeć do teatru operowego, ta sztuka wydaje im się niezrozumiała. Takie wydarzenia często zachęcają niezdecydowanych do spróbowania czegoś nowego.

Projekt „Metropolis” jest wieloaspektowy, więc może i mój śpiew zachęci np. fanów Igora, by odwiedzić operę?
Na co dzień w pani odtwarzaczu gości jedynie muzyka poważna, czy sięga pani również po inne brzmienia, takie jak rock albo elektronika?

Zmartwię pana, ale ja w domu praktycznie nie słucham muzyki. Mam tak dużo muzyki w głowie, że praktycznie bardzo rzadko włączam odtwarzacz. Najlepszym kompromisem pomiędzy klasyką i rozrywką jak do tej pory jest dla mnie muzyka Stinga i jego płyt słucham najchętniej.

Czy ma pani jakąś ulubioną filmową ścieżkę dźwiękową?


Nie jestem wielką fanka muzyki filmowej jako takiej, jednak rozróżniam na przykład temat z „Vabanque”, albo z „Frantic’a”, czy z „Misji”…

A teraz na pewno nie będzie czasu na odrobienie zaległości. Przygotowujemy nasze koncerty. Władysław może i jest kosmitą, a Igor rockowym wymiataczem, ale jacy oni wymagający! Nie mogę być gorsza.

Z Agnieszką Makówką rozmawiał Mateusz Królik
Zdjęcia: Lights-On


kategoria: Wywiady




© CameralMusic 2011 by programista | design: studiobaklazan.pl