1. Start
  2. Artykuły
  3. Polecamy
  4. VIVALDI JAKIEGO (NIE) ZNACIE!
ARTYKUŁ: Polecamy - VIVALDI JAKIEGO (NIE) ZNACIE!

VIVALDI JAKIEGO (NIE) ZNACIE!

szukaj w artykułach:

Cztery pory roku dla wszystkich zmysłów! Oklaskiwana w całej Europie Polish Art Philharmonic w trasie koncertowej po Polsce.

Nagrania ze zdobywcami Grammy i występy w najbardziej prestiżowych salach koncertowych Europy: Polish Art Philharmonic pod batutą Michała Maciaszczyka zachwyca ekspresją oraz wyjątkowym przekazem muzycznym. Jesienią tego roku przekona się o tym publiczność:
Poznania- 19.09.2018 roku w Sali Filharmonicznej Uniwersytetu Adama Mickiewicza
Szczecina- 23.10.2018 roku w Sali Symfonicznej Filharmonii Szczecińskiej
Gdańska- 24.10.2018 roku w Filharmonii Bałtyckiej.

• Niezwykła interpretacja pełna lekkości, życia i pięknego, lekkiego dźwięku
• Niebywała miłość do detali oraz niesamowita wirtuozeria batuty
• Najwyższy poziom artystyczny
To tylko wybrane fragmenty entuzjastycznych opinii, z którymi spotyka się na całym świecie Polish Art Philharmonic. Mimo krótkiego stażu, działająca w Myślenicach orkiestra ma już na koncie prawdziwe międzynarodowe sukcesy.

Myślenicki fenomen
Zagraniczna kariera orkiestry nabrała rozpędu w 2014 roku, gdy funkcję Dyrektora Artystycznego objął znany skrzypek i dyrygent Michał Maciaszczyk. Pod jego batutą Polish Art Philharmonic zawitała do najbardziej prestiżowych sal koncertowych Europy. Co warto podkreślić, to jak dotąd jedyna polska orkiestra, która trzykrotnie w jednym sezonie artystycznym wystąpiła w złotej sali Musikverein w Wiedniu. To również pierwsza polska orkiestra grająca w drezdeńskim Kulturpalast. Owacje na stojąco wieńczyły występy muzyków także w innych szanowanych przez melomanów miejscach, takich jak na przykład poczdamska Nikolaisaal.
Europejskim wojażom orkiestry towarzyszą nie tylko oklaski publiczności, ale i wspomniane entuzjastyczne recenzje. O Maciaszczyku i jego muzykach w superlatywach pisały m.in.: Mitteldeutsche Zeitung, frankfurcki Musikjournal i Torgauer Zeitung. Imponująco prezentuje się lista artystów, z którymi Polish Art Philharmonic dotąd występowała i nagrywała. Są wśród nich m.in. zdobywcy Grammy – Randy Brecker, Włodek Pawlik czy Gast Waltzing.

Tournée pełne niespodzianek
Rok 2018 oznacza dla myślenickiej orkiestry kolejny przełom w karierze. Światło dzienne ujrzy bowiem płyta z (prezentowaną już podczas koncertów w Wiedniu) autorską wersją „Czterech pór roku” Vivaldiego. Okładkę płyty ozdobi jeden z trzech, namalowany specjalnie dla tego projektu, obraz wybitnego artysty Edwarda Dwurnika. Chcąc zaakcentować myślenicki rodowód orkiestry, wybrano ten z Rynkiem Myślenickim w tle.
Koncerty prezentujące nagrany na płycie materiał odbędą się w Poznaniu, Szczecinie i Gdańsku, będzie to zarazem wstęp do dłuższego tournée po Europie.
Podczas trasy zabrzmi nie tylko Vivaldi, ale też inna oklaskiwana w wiedeńskiej Musikverein kompozycja – „Trzy obrazy” Janusza Bieleckiego. Dzieła tego krakowskiego kompozytora znajdują się w repertuarze uznanych artystów i w programach prestiżowych sal koncertowych (między innymi Palau de la Música Catalana w Barcelonie, Großer Saal Musikverein w Wiedniu, Sydney Opera House w Sydney i największych filharmoniach w Polsce). W jego kompozycjach odnaleźć można inspiracje dziełami F. Chopina, R. Schumanna czy B. Bartoka, są one jednak przede wszystkim współczesnym zapisem bogactwa ludzkich emocji i przeżyć. Wyraźnie słychać w nich niezwykłą kompozytorską wrażliwość na wielobarwny świat uczuć, co niewątpliwie łączy je z muzycznymi dziełami romantyzmu. Maestro Maciaszczyk zaprosił do współpracy przy tym projekcie również gitarzystę klasycznego – Krzysztofa Meisingera, który dopełni program mini-recitalem bazującym na dziełach hiszpańskich kompozytorów.

Klasyka odkryta na nowo
Głównym punktem programu tournée jest interpretacja arcydzieła Vivaldiego. Nosi ona silne autorskie piętno Michała Maciaszczyka. Ten uznany skrzypek i dyrygent wracał do utworu wielokrotnie podczas swojej kariery. „Cztery Pory Roku” to dzieło geniusza, wyprzedza ono swoją epokę i do dziś jest inspiracją dla ewolucji muzycznej wypowiedzi” – wyjaśnia. Dla Maciaszczyka dzieło Vivaldiego jest czymś więcej niż tylko kwintesencją barokowej klasyki. Patrzy on na nie bowiem przez pryzmat własnych pozamuzycznych inspiracji, które czerpie z malarstwa, rzeźby, teatru, literatury i poezji.
W swoich poszukiwaniach, Maciaszczyk wykorzystuje również artystyczne doświadczenia, zebrane w m.in. Wiener Klassic Orchester (koncertmistrz), Wienner Staatsoper, Wiener Philharmoniker, Goldberg.Trio.Wien, Toyota Master Players czy Ensemble Wiener Collage.

Powrót do korzeni
„Cztery pory roku” są jednym z najmocniej eksploatowanych dzieł muzyki klasycznej. Doczekały się wersji jazzowych, rockowych i elektronicznych. Aranżowano je na tradycyjne instrumenty chińskie, indyjskie czy japońskie. Rozbrzmiewały w reklamach radiowych i telewizyjnych.
Dla melomanów punktem odniesienia pozostaje pamiętna, bestsellerowa płyta Nigela Kennedy'ego z 1984 roku. Brytyjski skrzypek miał duży wpływ na współczesne myślenie o muzyce Vivaldiego. Nagrana przez niego, po latach, kolejna adaptacja "Czterech pór roku" była próbą pójścia jeszcze o krok dalej - wzbogaceniem przekazu o elementy rockowo- elektroniczne. Te same, które stały się podstawą innej głośnej wariacji Vivaldiego autorstwa Maxa Richtera.
Na tym tle wersja Maciaszczyka stanowi odrębną propozycję interpretacyjną. Zamiast unowocześniać brzmienie i eksperymentować z rytmiką, dyrygent powraca do korzeni. Podkreśla plastyczny wymiar dzieła. Czyli to, co zostało zapisane w oryginale przez samego Vivaldiego, a co nie zawsze bywa dostrzegane przez jego współczesnych interpretatorów. Jako muzyk nie chcę powielać schematów, interesuje mnie ciągły rozwój i poszukiwanie nowych horyzontów. Jednocześnie mam wielki szacunek do kompozytora i jego dzieła – podkreśla dyrygent.

Słuchacz staje się widzem
XVIII-wieczny cykl utworów z których cztery pierwsze to właśnie koncerty skrzypcowe, obrazujące dźwiękiem Pory Roku, to arcydzieło muzyki programowej - spójna, dźwiękowa ilustracja określonego świata. Świata bliskiego naturze, którego czasoprzestrzeń wyznaczają procesy biologiczne i ludowa obyczajowość. To dlatego dla kompozytora tak istotny był kontekst literacki - sonety, którymi chciał wzbogacić odbiór utworu. Poetyckie opisy przyporządkowują każdej z części cyklu określoną obrazowość. Sugerują odbiór, który dzisiaj nazwalibyśmy multimedialnym. U Vivaldiego słuchacz staje się również widzem.
Dla Maciaszczyka jedną z kluczowych kwestii interpretacyjnych jest scalenie wspomnianej obrazowości ze stylem kompozytora. Znalezienie w partyturze i uwypuklenie tych dźwięków, które odmalowują rustykalną przestrzeń. Tak, aby odbiorca był w stanie ją sobie zwizualizować. Jak tłumaczy Maciaszczyk:… moje Cztery Pory Roku to cztery niezależne historie, obrazy namalowane kolorami mojej wyobraźni.

Ewolucja, a nie rewolucja
Nowe "Cztery pory roku" są próbą zerwania z wygładzonym stylem, który cechuje wiele współczesnych interpretacji. W koncepcji Maciaszczyka, Vivaldi ma stać się mniej przewidywalny.
"Cztery pory roku" pokazują przyrodę i życie za pomocą pełnej palety dźwięków, również tych bardziej dla ucha surowych. Dyrygent podkreśla "inność" wykonania, aranżacja ta nie wynika z prostej rekonstrukcji oryginału: „Język wypowiedzi muzycznej, jakim posługujemy się wraz z orkiestrą nawiązuje do baroku, ale w rzeczywistości jest naszym wewnętrznym dialektem, którym recytujemy Vivaldiego dźwiękami”.
Odważne podejście nie wyklucza szacunku dla oryginału: Nie kaleczymy w żaden sposób Vivaldiego - zapewnia Maciaszczyk. Stawiam na ewolucyjność i odkrywanie.
Aby podkreślić i wzmocnić charakter utworu, specjalnie na trasę koncertową, przygotowane zostaną wizualizacje, które będą wyświetlane podczas koncertu, na multimedialnym ekranie, ustawionym na scenie tuż za orkiestrą. Kolejną atrakcją będzie również zapach, stworzony przez Panią Katarzynę Stryczniewicz i dedykowany właśnie „Czterem Porom Roku”. Będzie on symfonią nut zapachowych, stworzoną z naturalnych, aromatycznych olejków. Widzowie podczas tego wydarzenia usłyszą także polskie tłumaczenie sonetów, których autorstwo przypisywane jest Antonio Vivaldiemu.
Organizatorzy koncertu niewiele jeszcze chcą mówić o tych dodatkowych atrakcjach. Przekonują, iż „…ma to być niespodzianka i zaskoczenie dla słuchacza. Staramy się stworzyć niezwykłe i niezapomniane, nie tylko muzyczne wydarzenie. Naszą intencją jest pokazanie że dawna sztuka jest w dalszym ciągu atrakcyjna, może się płynnie łączyć z obecnymi czasami i w dalszym ciągu zaskakiwać”.
Organizatorami koncertów są: Agencja Artystyczna All Muses sp. z o.o. oraz Myślenickie Stowarzyszenie Artystów Muzyków.

Organizatorzy:

Partner:


 



kategoria: Polecamy




© CameralMusic 2011 by programista | design: studiobaklazan.pl