1. Start
  2. Artykuły
  3. Felietony o muzyce klasycznej
  4. Skąd wzięła się muzyka?
muzyczny.pl największy wybór instrumentów muzycznych: gitary, perskuje, pianina, światła, dj i wiele innych.
ARTYKUŁ: Felietony o muzyce klasycznej - Skąd wzięła się muzyka?

Skąd wzięła się muzyka?

szukaj w artykułach:
Czy zadaliście sobie kiedykolwiek pytanie skąd wzięła się muzyka? Czy może jest to taka część naszego życia, że jakoś trudno sobie wyobrazić, że kiedyś mogła nie istnieć i że nasi przodkowie mogli bez niej żyć? A może to niemożliwe? Może najpierw była muzyka, a później pojawił się człowiek? Może to nie człowiek ją stworzył? Te pytania od lat niepokoją filozofów, którzy źródeł muzyki szukają w biologii, fizjonomii, w końcu w społeczeństwie. Jednak zbadanie tego tematu nie jest łatwe, ponieważ w przeciwieństwie do innych dziedzin sztuki nie pozostało wiele śladów po muzyce. Jakiekolwiek pieśni czy utwory przekazywane były drogą ustną, a odnalezione malowidła czy płaskorzeźby przedstawiające instrumenty muzyczne czy ludzi na nich grających nie dostarczają nam wiedzy o samej muzyce. Nie mówią też nic o wcześniejszych etapach, kiedy kultura stała na niższym poziomie rozwoju i po których nie pozostały żadne rysunki.
Istnieje wiele teorii odnośnie powstania muzyki. Tutaj przedstawię te najważniejsze.

Herbert Spencer

Według Herberta Spencera (1820-1903) powstanie muzyki związane jest z wyrażaniem emocji. Każde uczucie czy to pozytywne czy negatywne pobudza nasze mięśnie do działania, a co za tym idzie powoduje ono ruch. Większość z nas po skosztowaniu jakiegoś smakołyka oblizuje usta, a słysząc wpadającą w ucho muzykę stuka do rytmu stopami. Natomiast w przypadku tych negatywnych doznań typu ból zaciskamy zęby lub gryziemy usta. Przykłady takie można mnożyć. Jednak nasuwa się pytanie jaki związek widział Herbert Spencer pomiędzy emocjami, mięśniami a powstaniem muzyki. Otóż jak to już zostało ustalone przez większość etnomuzykologów pierwotnie muzyka miała charakter wokalny. Oczywiście każdy z nas zdaje sobie sprawę z tego, iż mówimy właśnie dzięki pracy poszczególnych mięśni. Zarówno te odpowiedzialne za wydobywanie się dźwięków jak i pozostałe mięśnie naszego ciała pobudzane są przez przyjemne lub bolesne odczucia. Oznacza to, że nasze emocje mogą uzewnętrzniać się nie tylko poprzez ruch, ale i przez dźwięk. I nie dotyczy to jedynie ludzi. Szczęśliwy piesek, który wie, że wyjdzie na spacer szczeka i podskakuje, a zadowolony kotek mruczy i podnosi ogon. Tak więc według tej teorii, zwanej fizjologiczną, różnorakie tony głosu, wydobywane pod wpływem emocji z biegiem czasu miały pozwolić człowiekowi wyodrębnić z mowy linię melodyczną, z której następnie miała powstać muzyka. Herbert Spencer zakładał więc, że podłożem do powstania muzyki była mowa, której ton i głośność zmienia się pod wpływem emocji.

Karol Darwin

Nie powinna dziwić teoria zaproponowana przez Karola Darwina (1809-1882), który to doszukiwał się w muzyce pierwotnej podłoża seksualnego. Uczony uważał, że tak jak w przypadku ptaków ludzie używali śpiewu w celu znalezienia czy też zdobycia partnera. Kompletnie nie zgadzał się z Herbertem Spencerem, ponieważ jego zdaniem muzyka naszych przodków powstała wcześniej niż mowa. Jakiekolwiek dźwięki wydobywane podczas bardziej emocjonującej wypowiedzi tłumaczył ich powiązaniem z silnymi uczuciami jakim przed powstaniem mowy miały towarzyszyć.

Richard Wallaschek

Inną teorię przedstawia Richard Wallaschek (1860-1918), który obala zarówno spostrzeżenia Spencera, Darwina jak i Jeana-Jacquesa Rousseau, według którego muzyka jest rezultatem imitacji śpiewu ptaków oraz krzyku zwierząt. Sam Wallaschek podkreśla, że dźwięki wydobywane przez zwierzęta nie można nazwać muzyką. Uważa, że rytmiczność muzyki prymitywnej ma swoje korzenie w ogólnym upodobaniu ruchu przez człowieka i które to pozwoliło ułożyć nuty w określone formy muzyczne. Według uczonego muzyka nie wywodzi się z języka ani język z muzyki. Jego zdaniem oba te zjawiska powstały w tym samym momencie i na bazie elementów wspólnych i dlatego są ze sobą powiązane.

Teoria Wallascheka to jedna ze społecznych teorii mówiących o źródłach muzyki, która dopatruje się ich w przejawach życia społecznego. Do tego rodzaju teorii możemy również doliczyć obserwacje Karola Stumpfa (1848-1936), którego zdaniem muzyka miała powstać na bazie krzyków wydobywanych przez ludzi w celu nawoływania się. Słuchanie poszczególnych krzyków pozwoliło ludziom pierwotnym odróżnić dźwięki o różnej wysokości, a następnie w świadomy sposób zamienić je w melodię. Natomiast Jules Combarieu (1859-1916) dopatrywał się źródeł muzyki w okrzykach wydobywanych podczas różnego rodzaju obrzędów czy magicznych zaklęć. Według Karla Groosa (1861-1946) muzyka mogła narodzić się z instynktu do zabawy.

Natomiast najbardziej rozpowszechnioną teorią tego typu jest teoria Karla Büchera (1847-1930), która wskazuje na związek między muzyką a pracą. Praca wiązała się z pewnym rytmem, który człowiek pierwotny wkrótce sobie uświadomił i dodając do niego prymitywne teksty, a później różnej wysokości dźwięki, pomagał sobie w jej wykonywaniu.

Jakie nie byłoby jej pochodzenie faktem jest, że muzyka rozwijała się mniej więcej w takich samych etapach w różnych kulturach i w każdej z nich nabrała ogromnego znaczenia. Jest częścią dziedzictwa każdego społeczeństwa, a jej wszechstronna obecność podczas codziennych jak i tych najważniejszych wydarzeń w życiu człowieka potwierdza jej ogromną wagę.

Tutaj ciekawy filmik o pochodzeniu muzyki według mitologii Miksteków.


I dodam, już tak całkowicie od siebie, że zgadzam się z tą teorią i uważam, że źródłem natchnienia człowieka do stworzenia muzyki na swoje potrzeby musiało być coś co było mu najbliższe. Zaobserwował to co działo się w przyrodzie, na początku poczuł rytm, który obudził tkwiącego w nim ducha do zabawy, a z czasem dodał do niego melodię. Wydaje mi się, że dzięki muzyce poczuł wolność.







© CameralMusic 2011 by programista | design: studiobaklazan.pl