Muzyczny Wrocław - wywiad z Grzegorzem Frankowskim

W niedzielę (20.11.11) ekipa Cameral Music odwiedziła Wrocław, w którym muszę przyznać wiele dobrego się dzieje. Od dłuższego czasu współpracujemy z Filharmonią Wrocławską, dlatego też cieszę się, że w końcu udało nam się zawitać do tego uroczego miasta.

W związku z odbywającym się tam Jazztopadem udaliśmy się na wieczorny koncert, podczas którego zagrali wspaniali artyści z 7 państw europejskich (w tym też Polak Michał Bryndal), biorący udział w specjalnym projekcie Jazz Plays Europe Laboratory 2011. Celem tego typu wydarzenia jest wspieranie współczesnego jazzu poprzez wymianę muzyków z sąsiadujących krajów europejskich. 7 muzyków: Claire Bellamy (kontrabas/Francja), Maxime Bender (saksofon tenorowy oraz sopranowy/Luksemburg), John-Dennis Renken (trąbka/Niemcy), Jasper Stadhouders (gitara/Holandia), Rodovan Tariska (saksofon altowy/Słowacja), Christian Mendoza (fortepian/Belgia) i wspomniany już wcześniej Michał Bryndał (perkusja/Polska) spotkali się pod koniec października w Amsterdamie i przez 3 dni, poznając siebie, wspólnie pracowali nad programem, który mieliśmy okazję usłyszeć w niedzielę. Muzycy mogli zaprezentować swoje zdolności oraz kreatywność, wykonując przed publicznością własne, oryginalne kompozycje.
Wszystkie utwory były niepowtarzalne oraz znakomicie wykonane. Artyści bisowali, a fakt, że tak bardzo spodobali się polskiej publiczności zaskoczył ich tak, że uwiecznili oklaskujący ich tłum na zdjęciach zrobionych ze sceny.
Występ we Wrocławiu był już ostatnim takim wspólnym koncertem. Artyści grali wcześniej w Bratysławie, Amsterdamie, Luksemburgu, Tourcoing, Gent oraz Bochum.
Jazztopad nadal trwa, tak więc serdecznie zapraszamy na koncerty. Więcej informacji na: cameralmusic.pl/artykul/festiwal-jazztopad-2011-1273.html oraz cameralmusic.pl/artykul/jazztopad-2011-1669.html

Przed tym jazzowym show, w ramach innej imprezy odbywającej się również we Wrocławiu, tj. Międzynarodowego Festiwalu Gitarowego (więcej informacji na cameralmusic.pl/artykul/wroclawski-festiwal-gitarowy-1666.html) udało nam się porozmawiać z kontrabasistą Grzegorzem Frankowskim, członkiem New Tango Bridge, muzykiem uczestniczącym w tym festiwalu. Pan Grzegorz jest wszechstronnym artystą, współpracującym z wieloma wybitnymi muzykami z całego świata oraz prekursorem stylu Tango Nuevo w Polsce.

Tak wyglądała nasza rozmowa:



M: Ukończył Pan Akademię Muzyczną w Krakowie na kontrabasie, więc rozumiem, że nie miało to związku z tangiem, tak?

G: No raczej nie. Raczej było to w konfrontacji, w konflikcie z muzyką klasyczną.

M: Chciałam się zapytać, ponieważ w 1990 roku rozpoczął Pan współpracę z Adrianem Kredą czyli wtedy poznał Pan bliżej muzykę Argentyny czy Astora Piazzolli. Czy było tak tak, że Pan już przed tym 1990 rokiem interesował się tangiem?

G: Tak. Ja mówię to tak na marginesie. Tzn. do mnie jako studenta należało zadbać o to, żeby profesor nie usłyszał na lekcjach, że ja gram tango. To trochę jak Piazzolla jak pojechał do Nadii Boulanger też wstydził się tanga, a chciał być klasycznym kompozytorem. Ja może nie tyle wstydziłem się, ile po prostu wiedziałem, że to na pewno będzie ze szkodą dla całej tej techniki, no i wiadomo, że też może później dla kariery zawodowej. Ale właściwie współcześnie jest przeciwnie, bo okazało się, że tak naprawdę grając muzykę barokową dzisiaj jestem w stanie przenosić wzajemne doświadczenia z muzyki tanga na muzykę barokową i odwrotnie, co jest niesłychaną pomocą i wsparciem. Także tutaj minęło trochę lat, żeby sobie uświadomić, że te muzyki sobie nie są przeciwne ani sprzeczne. Jak jednak się okazuje muzyka jest jedna, okazuje się, że chyba trzeba do niej dojrzeć tak, żeby wiedzieć co jest wspólne w muzyce, a co nie. A wracając do tamtych lat to było tak rzeczywiście, że zanim przyjechał Adrian Kreda na studia to ja dostałem od moich przyjaciół kasetę z muzyką Astora Piazzolli i z piosenkami w wykonaniu Milvy. I stąd zachwyciłem się. To przypadkiem ta kaseta trafiła do mnie, ponieważ ja chciałem bardziej akordeonistów francuskich posłuchać, ale oni jedną stronę zapełnili francuskimi akordeonistami, a na drugiej nagrali, dla dopełnienia, Astora Piazzollę i powiedzieli: „może ci się ta muzyka spodoba”. No i rzeczywiście, nie dość że się mi spodobała to jeszcze mną zawładnęła. W momencie kiedy pojawił się argentyński pianista na Akademii to jednym z pierwszych pytań jakie mu zadałem to czy on gra Astora Piazzollę. On szczerze przyznał, że nie gra, a nawet go mało zna. Wie, że to kompozytor, który zyskał sławę w Polsce, w Europie, ale niestety jeszcze wtedy nie był bardzo popularny w Buenos Aires. On, na moje dictum, przywiózł następnym razem ze sobą partytury Astora Piazzolli i oczywiście wspólnie zaczęliśmy dojrzewać do tego, że to piękna muzyka, którą warto grać. Również, że to piękna muzyka kameralna, bo on też był kameralistą klasycznym i graliśmy w kwartecie, właściwie klasycznym. Dlatego to co zaczęło się z Piazzollą było związane właśnie z muzyką kameralną.

M: Czy w takim razie wśród tych wszystkich utworów Astora Piazzolli jest jakiś, który Pan najbardziej lubi, który jest Pana największą miłością?
G: Są takie ulubione utwory, które przeżywam w sposób szczególny. Nie wiem czy to wypływa z pewnych doświadczeń czy może z jakiegoś upodobania do pewnych aspektów w stylu Piazzolli. Na pewno lubię cykl „Del Ángel”, a szczególnie część ostatnią „Resurrección”. Dla mnie to jest właśnie tak niesłychanie energetyczna rzecz, że za każdym razem wydaje mi się, że to nowa muzyka. Lubię fugaty, które pisał, czyli te które zaczynają „La muerte del Ángel”, Fuga 9 czy Fugata. Bardzo, ale już najbardziej oczywiście, najbardziej rozwinięta fugata czyli „Fuga y misterio”. To są kawałki, które moim zdaniem są perełkami doskonale łączącymi technikę kontrapunktu ze stylem tanga. No ale oczywiście również lubię te „przeboje”, ale ponieważ wszyscy je lubią to nawet ich nie wymieniam.

M: Mówił Pan, że muzyka się przenika. Jest Pan inicjatorem New Tango Bridge czyli pomostu między tradycjami latynoamerykańskimi i również Polski. Wydaje się, że Ameryka Łacińska jest tak daleko od nas, że moglibyśmy jej nie rozumieć. Co Pan na ten temat myśli? Jak to się ma do muzyki w Argentynie i do naszej? Czy są jakieś rzeczy, które nas łączą i które nas dzielą?

G: Przede wszystkim, już właściwie truizmem jest, ale jednak trzeba przypominać, że Buenos Aires to jest europejskie miasto. Tango jest muzyką Buenos Aires, a nie Ameryki Południowej. To jest bardzo znaczący fakt historyczny i muzyczny, dlatego że w atmosferze, w klimacie tanga znajdziemy dużo mniej elementów latynoamerykańskich niż europejskich. W związku z tym oczywistą rzeczą jest, że nasze rozumienie tanga jest dużo łatwiejsze niż każdej innej muzyki latynoamerykańskiej. Wydaje się, że ja również opieram się nie tylko na moim zdaniu, ale i wielu teoretyków tanga, że jest to muzyka jak najbardziej zrozumiała dla Europejczyka. Oczywiście wymaga pewnej ekspresji, która nadaje tangu ten niesłychany charakter namiętności, drapieżności i zaangażowania, który właściwie odróżnia tango od innych gatunków muzyki. Nie myślę, że to jest taka jedyna muzyka na świecie, która posiada taki ładunek emocji i myślę, że jak najbardziej Europejczycy są w stanie ten typ, ten styl reprezentować, nie przekraczając specjalnie swoich naturalnych predyspozycji do eksponowania emocji. Skoro okazuje się, że Skandynawowie postrzegani jako zimny naród są jednymi z najlepszych twórców Tango Nuevo na świecie to oznacza, że gdzieś tam ta natura tanga istnieje w każdym z narodów, który niekoniecznie miał swoje korzenie czy koneksje w Ameryce Łacińskiej.

M: Czyli Polacy są w stanie dobrze wykonywać tango.

G: Są, i to potwierdzili wielokrotnie, choćby nawet kontaktami z muzykami argentyńskimi.

M: Co w takim razie mógłby Pan doradzić młodym osobom w Polsce, które są zakochane w tangu i chciałyby związać swą przyszłość z tą muzyką? Czy jest tutaj dla nich miejsce na scenie muzycznej w Polsce czy raczej muszą tego szczęścia szukać gdzie indziej?

G: Przede wszystkim mogę doradzić, tak jak taki zrzędliwy profesor, żeby na pewno zadali sobie trud, żeby się tego tanga uczyć, bo to jest pewien styl, który wymaga studiowania. To jest jakby przesłanie, które przyświeca mnie od samego początku. Nie traktowałem tego jako łatwej muzyki, która zapisana natychmiast łatwo przenosi się na scenę i świetnie wszystkich pobudza. Naprawdę zajęło parę lat, żeby się dowiedzieć jakimi technikami tango działa jako muzyka dogłębnie poruszająca. Jeżeli widzę młodych próbujących kolejny raz zaadaptować partytury Piazzolli czy wręcz, o zgrozo, jakieś „fortepianwóki” i przełożyć na akordeon lub inny, ich zdaniem, podobny do bandoneonu instrument no to tu z gruntu rzeczy rozchodzą się z samą ideą i drogą zgłębiania tanga. W tym celu zorganizowałem warsztaty, które prowadził Daniel Binelli i z przykrością stwierdzam, że na tych warsztatach zdecydowanie przeważającą częścią słuchaczy byli tancerze. My specjalnie otworzyliśmy te warsztaty dla tancerzy, DJ-ów, ponieważ one traktowały o stylach muzyki tanga we współczesnym świecie, o stylach, które rozwinęło tango klasyczne i Tango Nuevo. Niemniej okazało się, że tancerze są dużo bardziej zaangażowaniu w poznawanie stylów niż muzycy i to niestety jest potwierdzeniem smutnej rzeczywistości, że my we współczesnym świecie nie chcemy, nie zadajemy sobie trudu zgłębiania pewnych tematów. W bardzo prosty sposób przenosimy jakieś ogólne obiegniki, jeżeli chodzi o wiedzę lub poglądy i po prostu nimi się posługujemy twierdząc, że posiedliśmy jakąś tajemnicę bądź wiedzę. Byłem świadkiem koncertów nawet uznanych gwiazd sceny klasycznej czy jazzowej, którzy nie zadali sobie trudu, żeby muzykę tanga czy Piazzolli przetworzyć w taki sposób, żeby nie zdeptać wręcz okrutnie ducha tanga i stylu jaki reprezentuje muzyka Piazzolli czy tango nuevo. Okazuje się niestety, że to jest codzienna praktyka i ona dotyczy wielu stylów, bo próbujemy spłaszczyć każdy, bez zadawania sobie trudów jesteśmy w stanie spłaszczyć każdy ze stylów, które jednak mają coś do powiedzenia, po coś zostały tak czy inaczej ukształtowane, żeby z nich korzystać, czerpać i nimi się wzbogacać.

M: A propo tego tańca. Jest Pan inicjatorem lekcji tanga w Krakowie, Pan również tańczy. Tango to nie tylko muzyka. Jest to połączenie tańca, muzyki, również śpiewu i słów. Jak to wygląda w Polsce i jak sobie Polacy z tym radzą? Mówił Pan, że tancerze są bardziej chętni, ale czy ogólnie dużo ludzi pragnie tańczyć tango?

G: Oczywiście. Dużo więcej osób pragnie tańczyć tango niż tanga słuchać. To jest nasza rzeczywistość, ale nie tylko polska. Moda na taniec jest pewnym symptomem XXI wieku i pewnie jest też cywilizacyjnym przełomem, jaki nastąpił w poszukiwaniu pewnych form ekspresji. Ekspresja przez ruch w tańcu jest bardzo, myślę że nie tylko w Polsce, popularna i przez ten środek ekspresji tango stało się również jednym z najpopularniejszych stylów tańca w Polsce. Dlatego zyskało popularność nie jako styl, który niesie dla ludzi coś nowego, coś egzotycznego, coś fascynującego w muzyce, słowie, poezji, piosence, tańcu, ale właśnie jako forma ekspresji przez taniec. To dobrze oczywiście, bo to jest rzeczywiście pewna tajemnica, która gdzieś przez lata przeszła, przetrwała i ona dalej ludzi pobudza, inspiruje itd., niemniej trudno by tu było przekładać w prosty sposób popularności tanga jako tańca na popularność tanga jako zjawiska, co widzę na swoich koncertach. Jeżeli na koncert zapraszamy parę taneczną to mamy mnóstwo dodatkowych słuchaczy, którzy przychodzą właściwie tylko na pokaz. Natomiast jeżeli gramy muzykę tak jak dzisiaj, dzisiaj jest to właściwie można powiedzieć multimedialny spektakl z wizualizacjami, filmem, tańcem, wszystkim co można sobie wyobrazić, natomiast jeżeli gramy ten projekt samodzielny to bardzo trudno przekonać słuchaczy do tego, że to będzie coś ciekawego, bo ani to nie będzie pokaz tańca ani to nie będzie piosenka ani to nie będzie tango klasyczne, które jeszcze można by było powiedzieć, że ludzie wiedzą czego będą słuchać. Tu jest enigmatycznie stworzony twór, który łączy ze sobą różne gatunki i dla ludzi nie jest to przekonywujące. Niestety nie mają tutaj tego zaufania, że takie połączenie może być pewną nową jakością. No ja niestety muszę robić swoje i muszę robić to do czego jestem przekonany, więc z wielkim trudem napełniamy salę, ale z tym większym uznaniem zwracam się do kogoś kto po pierwsze to akceptuje, a po drugie, no nawet tak jak tutaj dyrekcja i organizatorzy decydują się na zaproszenie nas jako reprezentantów stylu tanga obok największego reprezentanta stylu flamenco na świecie jakim jest Paco de Lucía. Tutaj jest największe wyzwanie, można powiedzieć, wobec jakiego stanąłem w moim życiu.

M: Abstrahując już od tego tanga chciałam się zapytać jakie style, w szczególności latynoamerykańskie, ponieważ czytałam, że współpracował Pan również z José Torresem, z Beatriz Blanco, najbardziej lubi Pan wykonywać?

G: Bardzo lubię Amerykę Łacińską przez właśnie te tajniki rytmiczne jakie w muzyce Ameryki Łacińskiej są i przez to potraktowałem tę współpracę z Torresem, z Leszkiem Potasińskim, z Beatriz Blanco jako takie studium nad muzyką latynoamerykańską. Ale jeżeli chodzi o muzykę, którą lubię to każdy z tych gatunków zawarłem w tym programie, który dzisiaj usłyszymy. Obok oczywiście tanga jest muzyka klasyczna, w szczególności barok, a chyba niewspółmiernie królujący w moim życiu jazz, który może mniej gram ile studiuję, tzn. poznaję, staram się być na bieżąco i na nowo zawsze poznawać i studiować tych, którzy coś do jazzu wnoszą nowego, tak więc do dzisiaj jakby zawsze fascynują mnie ci, którzy w jazzie pokazują nowe trendy i nowe jakości i właściwie co jest fajnego to ja to przekładam do swojej muzyki.

M: Współpracował Pan z wieloma muzykami, ma Pan wszechstronne zainteresowania. Czy był zatem taki artysta, który w szczególności zapadł Panu w pamięci, z którym Pan współpracował?

G: Przede wszystkim współpraca z Kevinem Kennerem, który z niesłychaną pasją podszedł do poznania tanga i ta pasja okazuje się, że jest również elementem niezbędnym do tego, żeby tak na prawdę wejść w jakąś muzykę, każdą, nie tylko tango, a chyba tango bez pasji nie ma w ogóle żadnych perspektyw. Więc Kevin był na pewno przedstawicielem ekstremalnej pasji poznawania tanga. Doskonale układa się współpraca z Waldkiem Malickim, który tango równo ze mną właściwie gdzieś tam rozpoznał i od czasów wspólnych doświadczeń z tangiem nikt z nas się tego tanga nie wyrzekł, chociaż każdy robi, można powiedzieć, niezależnie dużo różnych rzeczy. No i ci mistrzowie argentyńscy, od końca właśnie zaczynając Daniel Binelli, z którym teraz nagraliśmy płytę, ale wcześniej jeszcze doskonały bandoneonista, znany między innymi ze współpracy z Gotan Project czyli Juanjo Mosalini. To też zjawisko na scenie, on jest mniej znany w Polsce, może bardziej jego ojciec jest znany jako ten, który przyjeżdżał do Polski na festiwale gitarowe do Krakowa. Natomiast jego syn to doskonały również bandoneonista. Przyjechał do nas to zagraliśmy, który do dzisiaj pamiętam. Więc te postaci, które jakby przewinęły się przez współpracę przez te lata no to muszę powiedzieć, że wspominam do dzisiaj. I zawsze każda coś wniosła nowego i nie była jakby tym elementem, który douczał się czy tam fascynował tangiem i koniec, ale wnosiła, w moim rozumieniu tanga i muzyki, zawsze coś znaczącego.

F: Ja jeszcze może się zapytam, bo tak mi się nasunęło. Kilka razy Pan wspominał o tym jak barok się łączy z tangiem, jakieś tam elementy wspólne wykorzystywane pomiędzy tymi stylami. Zastanawia mnie, bo utwory barokowe są chyba najczęściej aranżowane współcześnie przez jakieś zespoły rozrywkowe czy w rocku czy w jazzie, jakiś Jethro tull, bardzo wiele jest tych aranżacji. Znaczy oczywiście są też takie aranżacje Chopina przy okazji Roku Chopinowskiego, natomiast w baroku, przynajmniej ja mam takie wrażenie, jest najwięcej współczesnych aranżów i jakichś takich połączeń. Czy jest coś szczególnego w baroku co to powoduje? Czy jest to chwilowa moda?

G: Nie, bo gdyby to była moda to by już to minęło. Chociaż tak naprawdę to pewne pokolenie czy dwa spróbowały i teraz to na co dzień tego tak do końca nie robią, bo Jethro tull to już też jest historia ponad 20 letnia, a właściwie starsza nawet. A jeżeli chodzi o Chopina no to taką próbą „uchopinienia” tanga były nasze ostatnie projekty z Waldkiem Malickim, kiedy graliśmy właśnie „Tango Chopin” taki koncert. Bernard Chmielarz zaaranżował tanga Piazzolli w stylu Chopina. Ale jeżeli chodzi o barok to myślę, że odpowiedź chyba jest prosta, dlatego że barok w bardzo bezpośredni sposób bazuje na tańcach, nie odchodząc od tańca jako formotwórczej struktury i nawet w sensie harmonicznym nie odbiegając daleko od, w pewnym sensie, oryginałów. Oczywiście ta adaptacja przez pewną improwizację, opisywanie melodii i tak dalej jest znacząca. Natomiast jest to muzyka bardzo mocno ugruntowana w tańcu i jako taka doskonale daje się adaptować do różnych stylów. I przez, przede wszystkim, bardzo określoną strukturę harmoniczną jaką ma barok i przez to, że właśnie bazuje na pewnych strukturach rytmicznych i tanecznych, które świetnie później się albo swingują albo „tangują”. A jeżeli chodzi o barok w tangu to to nie jest taka prosta adaptacja przełożenie barokowych utworów na tango, bo jeszcze nawet takich nie słyszałem, natomiast jest to wykorzystanie technik kontrapunktu, które były elementem w ogóle struktury budowania tanga. Właściwie można powiedzieć, że rzeczywiście rozwinął to Astor Piazzolla w kontrapunkcie, to prawda, bo do momentu Piazzolli tango było homofoniczne, polifoniczne stało się od Piazzolli, ale wydaje się, że w ogóle klasyczna technika kompozytorska dla tanga jest oczywista, ponieważ była w dużej mierze tworzona przez kompozytorów wykształconych klasycznie i w związku z tym tak naprawdę tango zawsze było w dużej mierze klasyczne, a nie ludowe. Stąd ta koneksja do muzyki także barokowej musiała być. Po prostu z tych gatunków, z tych korzeni wyrosło.

M: Dziękujemy bardzo i życzymy udanego koncertu, no i żeby Pan tę pasję szerzył w świecie, a szczególnie w Polsce.

Powiązane Video Wszystkie video

Chopin 3 Kolory - Tango
New Tango Bridge - Global Bridge project
Arne Schmitt - Nothing Else Matters
Andrea Bocelli – „Amazing Grace” LIVE | Music For Hope w Mediolanie

Instrumenty i sprzęt muzyczny

Zebra Music Pirnik z motywem perkusji
Zebra Music Pirnik z motywem skrzypiec
Zebra Music Pirnik z motywem klawiatury, sztywny
Zebra Music Szelki muzyczne z motywem nutowym

Kontakt


Maria Łakomik
Materiały prasowe, patronaty, treści. Filip Łakomik
Sprawy techniczne, integracje. Prześlij artykuł o muzyce Artykuły sponsorowane
Można bezpłatnie nadsyłać dowolne materiały (tekst/grafika/video) związane z muzyką klasyczną, które Waszym zdaniem powinny znaleźć się w serwisie. Artykuły sponsorowane przyjmujemy poprzez platformę whitepress.

Partnerzy

Księgarnia Alenuty.pl
Sprzedaż nut i książek.
  • księgarnia muzyczna

Sklep Muzyczny.pl
Instrumenty muzyczne.
  • sklep muzyczny
forum muzyczne
kultura w sieci

Copyright © 2011-2020 CameralMusic.pl