1. Start
  2. Artykuły
  3. Aktualności
  4. Musikalisches Jugend
muzyczny.pl największy wybór instrumentów muzycznych: gitary, perskuje, pianina, światła, dj i wiele innych.
ARTYKUŁ: Aktualności - Musikalisches Jugend

Musikalisches Jugend

szukaj w artykułach:

Metody kreatywne powstały na początku lat 70-ych ubiegłego stulecia. Jako reakcja pianistów/kompozytorów/wykładowców fortepianu na paryski maj 1968. Wydawało się nam wtedy, że muzyka tonalna zeszła już definitywnie do muzeów, zatem nie można uczyć początków gry na fortepianie używając szkół Klechniowskiej, Markiewiczówny, Rożyckiego czy Liberecht’a, Steinbelt’a albo Beyer’a.
Na szczęście pomyliliśmy się jeśli chodzi muzykę tonalną, natomiast nieśmiertelny Beyer i jego naśladownicy pokutują stale jeszcze w całej Europie, stawiając początkujące dzieci w prawie dwuwiekowym opóźnieniu estetycznym i metodologicznym.
Było nas czterech autorów, opublikowanych w ciągu bodajże sześciu lat. Dwóch wnikliwych nauczycieli fortepianu i dwóch kompozytorów. Pierwszy – to Klaus Runze (Schott Verlag), potem ja (Baerenreiter Verlag - „Etudes Intelligentes” i „Prima Vista”), następnym był kompozytor i wrażliwy pianista Georgy Kurtag ( Edizio Musica Budapest) i bardzo odważny pedagog Harald Bojé (Universąl Edition), bliski estetyce i notacji Bogusława Schaeffera.
Są dwie zasady, dwie nowości, które znajdują się w każdej z naszych szkół i w dziesiątkach innych, powstałych idąc naszymi śladami.
Pierwsza, to rozpoczynanie nauki od kontrolowanej improwizacji – co pozwala na całkowitą otwartość estetyczną oraz uniknięcie jakiegokolwiek „ustawiania” i pozycji ręki tak kochanej czynności wielu, wielu nauczycieli domokrążców, uczitieli i Klavierlehrerinen, a nawet etatowych wykładowców licznych szkol i konserwatoriów. Nawet dzisiaj jeszcze... Debiutant – dziecko, czy dorosły – szybciej i sprawniej nauczy się pierwszych parametrów gry na fortepianie: struktury klawiatury, morfologii własnej ręki, dynamiki, problemów związanych z przebiegiem czasu (rytm), jeżeli może używać „własnego” materiału dźwiękowego. Jeżeli zacznie naukę od wykonywania „wlazłkotka” ze słuchu czy „paniejaniepaniejanieczypanśpi?” - by wprowadzić w ruch mięśnie dłoni i palców - dziecko musi najpierw nauczyć się, lub przypomnieć już znany ze słuchu utwór. Wtedy jego problemem numer jeden będzie ODTWORZENIE skomponowanego przez kogoś utworu, pozostanie skrępowany własnymi nieumiejętnościami, grozą „pomyłek” oraz będzie natychmiast ustawiony w pewnej estetyce historycznej.
By poznać przestrzeń klawiatury, parametry czasu, kierunki zapisu graficznego (nawet tradycyjnego: wyżej – niżej), dynamikę, poruszanie się własnych palców na klawiaturze „wlazłkotki” są niepotrzebne, a nawet szkodliwe.
Wszystkie zasłużone Beyery, Czerny i Klechniowskie były bardzo potrzebne w swoim czasie. Sto i więcej lat temu. Teraz są hamulcem, bowiem w dobie Smartfon,Tablet i PlayStation propagują i uświęcają lenistwo oraz pewne niedołęstwo intelektualne. Są szkodliwe bo proponują banalną, dziewiętnastowieczną estetykę, która da w przyszłości status nobilitujący akustyczna truciznę płynąca dzisiaj w każdym miejscu: w sklepach, barach, restauracjach, dworcach a przede wszystkim z głośników radiowych i stacji telewizyjnych.
M.in. są powodem, dla którego dzisiejsza młodzież żyje na śmietniku akustycznym, zadowalając się byle czym i nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Jest to nasza, muzyków, wina – naszego lenistwa i krótkowzroczności. Naszego przestarzałego sposobu uczenia, wprowadzania młodzieży do muzeum, tłumacząc jej, że to jest właśnie muzyka. Czy można się dziwić, że od niej uciekają? Młodzi zawsze szukają wspólczesności.
Druga zasada – to organizowanie klawiatury wzrokiem, opóźnienie poznania nazewnictwa i rozpoczęcie gry (improwizacji) od grup dwóch i trzech czarnych klawiszy, łatwiej rozróżnianych od monotonnej masy białych klawiszy.
Esencją takiej postawy: improwizacja i organizacja wzrokowa klawiatury, może być zdanie: od konkretu do abstrakcji, a więc odwrotnie od ponad dwu wiekowej tradycji. Zatem bez żadnego przygotowawczego solfeżu, poznaje się muzykę poprzez instrument, na którym się gra. Solfeż „przygotowawczy”, lub równoległy do początków gry na fortepianie, jest szkodliwy dla użytkowników metod kreatywnych, bowiem dzieci zamiast grać, tworzyć, bawić się, a przez to poznawać podstawy muzyki i instrumentu, szukają na klawiszach C, D, E, Fisis, tercji wielkiej, kwinty zmniejszonej itd...
Ja wymyśliłem trzecią zasadę, która ogromnie skraca czas nauki czytania nut i daje bardzo solidną bazę na przyszłość. Zamiast nauczyć się natychmiast dwóch pięciolinii (klucz wiolinowy, klucz basowy, zaś używając jakieś metody „C centralne” zaczynając od zapisu niejako poza pięcioliniami), dziecko poznaje najpierw pierwszą - i jedynie narysowaną linię w kluczu wiolinowym. Nie wie jak nazywa się klawisz, który odpowiada tej linii i to go nie interesuje. Dopiero o wiele później, niejako przypadkiem dowiaduje się, że ten klawisz nazywa się „E” albo „Mi”. Wie tylko, i to musi zapamiętać, że nuta – narysowana w dowolnej wartości, to go na początku też nie interesuje - która przecina pierwszą i jedynie znaną mu linię, jest to biały klawisz znajdujący się na prawo, za centralna grupa dwóch czarnych klawiszy, obecny pod logo fabrykanta instrumentu. W następstwie otrzyma ćwiczenia (znaki, sugestie graficzne) do czytania, tzn. zrealizowania ich dźwiękowo na fortepianie. Są to znaki narysowane powyżej (dużo powyżej) i poniżej (dużo poniżej) znanej mu już pierwszej linii, od czasu do czasu przerywane precyzyjnie zanotowaną nutą na pierwszej linii. Następnie pozna pozycję pierwszej linii w kluczu basowym, co jest trudniejsze do znalezienia i odpowiadające jej improwizacje; potem pojawiają się następne linie i odstępy między liniami. Tak zaczynając, ta zabawa może skończyć się nawet w finale konkursu chopinowskiego w FN w Warszawie. :)
Uczyłem fortepianu w Liceum Muzycznym w Warszawie, w Królewskim Konserwatorium w Brukseli, również w tym mieście we własnej prywatnej szkole odziedziczonej po Stefanie Askenaze oraz dydaktyki pianistycznej w Akademii Muzycznej w Pescarze. Zacząłem uczyć mając 16 lat, prywatnymi lekcjami, żeby mieć złotówki na papierosy. Potem, już jako student PWSM w Warszawie dawałem lekcje fortepianu dodatkowego śpiewakom (głównie sopranom i altom, bo panowie mnie lekceważyli), starszym od siebie, z klasy mojej Matki, która raz na miesiąc wyjeżdżała na tydzień z ekipą Filharmonii Narodowej na „szkolne koncerty”. Zaraz po skończeniu PWSM dostałem etat w Liceum, a dalej dydaktyka potoczyła się już sama. Zawsze z dużą przyjemnością z mojej strony.
Miałem uczniów i studentów od 7 do 70 lat, zawodowych i amatorów, w wielu krajach europejskich. Koncertujących pianistów, laureatów dobrych konkursów oraz osoby grające tylko na imieninach u starej cioci. Od 1992 uczę, z małymi wyjątkami, tylko dydaktyki pianistycznej, tzn. nie JAK GRAĆ a JAK NAUCZAĆ JAK GRAĆ. Pianista zawodowy może przeżyć całe swoje muzyczne życie mając w repertuarze 4, 5 sonat Beethovena. Profesor fortepianu musi znać je wszystkie. Całego Bacha, Mozarta, Chopina, Schumanna – ogromny repertuar z XVIII do XX wieku, na którym kształci się pianistów. Znać, tzn. Proponować wnikliwą, logiczną lekturę i interpretację oraz środki, zawsze zindywidualizowane, aby ją osiągnąć. Nie mówiąc już o znajomości NAJNOWSZYCH szkół pianistycznych, by nie stawiać w opóźnieniu do rzeczywistości początkujących uczniów, aplikując „własną” szkołę, tzn. tę, na której sam pedagog zaczynał naukę 20, 30 lat wcześniej. Nie znam ani jednego pianisty, ani jednego pedagoga, który by nie nauczał dzieci czy debiutantów. Używając jakich materiałów dydaktycznych?
Nie licząc słuchaczy „piano Lachert”, kursu który od pięciu lat znajduje się online na YouTube, miałem ponad 1700 studentów, co wydaje się wiele, ale przyjmując, że uczę „w pełnym wymiarze godzin” ponad 60 lat dając dziesiątki dydaktycznych lekcji mistrzowskich, w których często zamykałem zapisy do 25 uczestników, ta cyfra nie jest tak imponująca jakby się wydawało. Moje kursy organizowało wiele konserwatoriów w Środkowej Europie, a także instytucje takie jak ISME, EPTA, Musikalisches Jugend, Amici della Musica, Jeunesses Musciales, SIEM i inne.

www.lachertfoundation.eu





zdjęcia: mat. prasowe


kategoria: Aktualności




© CameralMusic 2011 by programista | design: studiobaklazan.pl