Miloš Karadaglic–“Mediterraneo”

Gitara jest obecnie jednym z najbardziej popularnych instrumentów. Jeżeli weźmiemy pod uwagę jej wszechobecność w świecie muzyki rockowej i popularnej, stosunkowo niską cenę (oczywiście mam na myśli te najtańsze modele), a także małe gabaryty, trudno się dziwić, że gitara trafia pod strzechy dużo częściej niż inne instrumenty. W wielu przypadkach szybko jednak zaczyna gromadzić kurz, bo jest to instrument wymagający jak każdy inny, wysysający wiele godzin ciężkiej pracy i żmudnych ćwiczeń, by osiągnąć satysfakcjonujące efekty.

Zapomnijmy więc o tych gitarzystach-amatorach, którzy nazywają sie muzykami pomimo tego, że nie potrafią odczytać najprostszego zapisu nutowego. Zapomnijmy na chwilę o czysto rekreacyjnym gitarowym przygraniu przy ognisku.. Poznajmy gitarzystę przez duże G – muzyka i wirtuoza – Miloša Karadaglica.

Pierwsza gitara Miloša także zbierała kurz, przeżywając jesień swego życia schowana w pokoju rodziców. W rodzinie Karadaglic nie było muzyków, ale muzykę od zawsze kochano i świat melodii zafascynował chłopca na tyle, by z własnej i nieprzymuszonej woli pójść do szkoły muzycznej. I tak metodą eliminacji (rodziców nie było stać na większy instrument, nie mieli też wystarczającej odwagi na skrzypce) pozbawiona kilku strun rodzinna inwalidka trafiła w ręce Miloša, a wraz z nią zrodziło się marzenie o zastaniu gitarzystą rockowym. Z gitarą z ręku Miloš przeszedł przez 6 lat solidnej edukacji muzycznej, jak sam mówi “z całym tym sol-fa” i nauką gry na wybranym instrumencie. Marzenie o zostaniu gwiazdą rockową porzucił dzięki gitarowemu wykonaniu Asturias Albenitza. To właśnie za sprawą tego znanego utworu (przesiąkniętego atmosferą flamenco, ale oryginalnie napisanego na fortepian) Miloš uświadomił sobie, że bycie gwiazdą muzyki klasycznej może być jeszcze bardziej fascynujące, niż granie muzyki rockowej.



Wojna, która odcisnęła krwawe pietno na Półwyspie Bałkańskim we wczesnych latach dziewięćdziesiątych na szczęście ominęła Czarnogórę - ojczyznę Miloša. Była jednak odczuwalna i kraj żył w niepokoju. W takich chwilach, jak wspomina Miloš, muzyka może być ostatnią rzeczą, o której jesteśmy w stanie pamiętać, a mimo tego pomaga ona oderwać się od rzeczywistości, dostarcza pociechy: “

“Pamiętam jak pewnego razu odcięto prąd i staraliśmy się ogrzać. Moja mama zaproponowała, abym przyniósł gitarę i zagrał coś. Myśle, że muzyka nie pozwoliła nam się poddać.”



W międzyczasie umiejętności Miloša rozwijały się w ponadprzeciętnym tempie. Nigdy nie miał on problemu z wystepami publicznymi, bo jak mówi: “Bez widowni nie jestem kompletny. Widzowie sprawiają, że ożywam”.

Po otwarciu granic, pierwszym krajem, który odwiedził była Francja. Paryż, w którym dał mały koncert, oczarował go przedświąteczną ferią kolorów. Tam też rodzice Miloša wydali całe swoje oszczędności na pierwszą profesjonalną gitarę, dzięki której mógł on rozwijać swoje umiejętności na dużo wyższym poziomie. To wystarczyło, by Paryż stał się dla młodego muzyka prawdziwie magicznym miejscem.

Kolejnym ważnym krokiem w życiu Miloša było spotkanie we Włoszech klasycznego gitarzysty, Davida Russella. Dostrzegł on talent Karadaglica i poradził mu naukę w Royal Academy of Music. W tamtym okresie wizja nauki w tej znanej instytucji wydawała się Milošowi szalonym marzeniem. A jednak dwa lata później, wysłał on swoje nagranie do Akademii i w wieku 17 lat został przyjęty. Przyznano mi stypendium i przydzielono do klasy Michaela Lewina. To właśnie pod jego skrzydłami młody muzyk z Czarnogóry zaczął szlifować swój warsztat. Lata te Miloš wspomina jako czas podzielony wyłącznie na prace i sen, co jest kolejnym dowodem na potwierdzenie nieśmiertelnego przepisu na sukces: 95% pracy plus 5% talentu. To zaangażowanie wkrótce zaczęło dawać owoce. Miloš wystąpił na prestiżowym Festiwalu w Lucernie, a także w londyńskim Widmore Hall i Purcell Room. Zebrał nagrody: Ivor Mairants w 2002 roku, Julian Bream w 2005 i Nagrodę Księcia Walii (po raz pierszy przyznaną gitarzyście). 

Debiutancka płyta Karadaglica “Mediterraneo”, która wydana została tej jesieni jest esencją ducha śródziemnomorskiego. “Gitara przybyła do Hiszpanii dzięki Maurom i przyniosła ze sobą silny arabski nurt”, wyjaśnia Miloš. “Moja część świata i wschodnia część regionu śródziemnomorskiego były przez 500 lat pod silnym wpływem Imperium Ottomańskiego, tak więc istnieje oczywisty związek pomiędzy wschodnią i zachodnią częścią regionu. Właśnie to chciałem ukazać na płycie, z perspektywy kogoś, kto jest dokładnie pośrodku”. Materiał, który znalazł się na płycie obejmuje twórczość Enrique Granadosa, Isaaca Albéniza i Francisco Tarrega, ale też utwory greckiego kompozytora Mikisa Theodorakisa, a także parę utworów pochodzenia tureckiego i nowe aranżacje czarnogórskich pieśni ludowych.



Obok wspomnianego Asturias na płycie nie mogło także zabraknąć utworu włoskiego kompozytora i gitarzysty Carlo Domeniconi. Jego Koyunbaba utożsamia to, co znajduje się w samym centrum kultury śródziemnomorskiej – czyli morze. Dźwięki płyną w rytmie fal, słychać tutaj nierównomierną dynamikę morza i melancholię. To właśnie w tym utwórze Miloš odkrył echa swego bałkańskiego dzieciństwa zaraz po przyjeździe do Londynu. Trudno więc dziwić się, że dla niego utwór ten ma znaczenie niezwykle nostalgiczne.



Trudno powiedzieć, czy album “Mediterraneo” zapoczątkuje renesans gitary - instrumentu, który swój złoty wiek przeżywał w latach siedemdziesiątych. Jest to niewątpliwie marzeniem Miloša, a biorąc pod uwagę to, że trudności nigdy nie były dla niego niczym więcej jak tylko wyzwaniem, mamy podstawy wierzyć, że mu się uda. Ma pewno istrument, który młody muzyk pokochał już w wieku 9 lat jest warty bliższego poznania, i to właśnie ze swej klasycznej strony. Jak pokazuje Miloš możliwości gitary są wielkie, żeby nie powiedzieć nieskończone, a miękki dźwięk nie ma sobie równych. Warto więc posłuchać tego młodego muzyka, chociaż historie, które opowiada pachną środziemnomorskim latem. Warto posłuchać na żywo, skoro Miloš właśnie odbywa swoją pierwszą trasę koncertową (szczegóły na www.milosguitar.com) i potrzebuje słuchaczy tak samo, jak my potrzebujemy odrobiny śródziemnomorskiego słońca w środku zimy.

Powiązane Video Wszystkie video

David Gilmour - High Hopes - w klasycznym składzie?
Pachelbel Canon D-Dur
Bourne Vivaldi - The Piano Guys
Scorpions i Berliner Philharmoniker - Still Loving You

Instrumenty i sprzęt muzyczny

Hohner HC-06 gitara klasyczna
MStar DC-737C trjkt
MStar DC-737E trjkt
MStar DC-737G trjkt

Kontakt


Maria Łakomik
Materiały prasowe, patronaty, treści. Filip Łakomik
Sprawy techniczne, integracje. Prześlij artykuł o muzyce Artykuły sponsorowane
Można bezpłatnie nadsyłać dowolne materiały (tekst/grafika/video) związane z muzyką klasyczną, które Waszym zdaniem powinny znaleźć się w serwisie. Artykuły sponsorowane przyjmujemy poprzez platformę whitepress.

Partnerzy

Księgarnia Alenuty.pl
Sprzedaż nut i książek.
  • księgarnia muzyczna

Sklep Muzyczny.pl
Instrumenty muzyczne.
  • sklep muzyczny
forum muzyczne
kultura w sieci

Copyright © 2011-2020 CameralMusic.pl